Raport Doświadczenia w USA

Maja Daca - Uconn

Pomysł wyjazdu do Stanów narodził się u mnie już po ósmej klasie. Kiedy miałam iść do liceum, Kajetan odezwał się do mnie z propozycją wyjazdu. Oprócz siatkówki, od początku zależało mi, żeby mieć „plan B”. Wiedziałam, że życie sportowca jest nieprzewidywalne i jedna kontuzja może przekreślić wszystko. Dlatego zależało mi, żeby i rozwijać się edukacyjnie, a Stany dawały idealną możliwość połączenia tych dwóch ścieżek.

Przygotowania do wyjazdu trwały około dwóch lat. Kajetan i agencja pomagali mi w całym procesie. Rozpoczynając od kontaktów z uczelniami, przez pilnowanie terminów aplikacji i wniosków wizowych, po wskazówki, jak komunikować się z trenerami. Mogłam prowadzić rozmowy samodzielnie, ale zawsze miałam wsparcie i pewność, że wszystko idzie zgodnie z planem. Dzięki temu mogłam skupić się na treningach i przygotowaniu mentalnym do nowego etapu życia.

Pierwsze dni w USA były dla mnie szokiem kulturowym. Wszystko było inne; od nadmiernej ilości lodu w napojach, przez klimatyzację, aż po sposób komunikacji i życie społeczne. Na początku trudno było mi prowadzić luźne rozmowy w języku angielskim, żartować czy być sobą. Z czasem jednak zaczęłam być coraz bardziej otwarta, pewna siebie i samodzielna w kontaktach z ludźmi.

Doświadczenia na boisku i poza nim były niesamowite. Nauczyłam się, jak ważny jest wkład każdej jednostki w funkcjonowanie zespołu. Zrozumiałam, jak istotna jest komunikacja, otwartość na ludzi i poświęcanie energii dla dobra drużyny. Największym sportowym przeżyciem była dla mnie gra w turnieju NCAA. Przed nami zasiadło prawie pięć tysięcy kibiców, którzy dopingowali swoją drużynę i stworzyli niesamowitą atmosferę. Takiej energii w Polsce nigdy nie doświadczyłam. W pierwszej rundzie zmierzyłyśmy się z zespołem Texas A&M, który później został mistrzem całych Stanów. Choć odpadłyśmy już w tej rundzie, to doświadczenie nauczyło mnie wiele o sile zespołu, wsparciu kibiców i tym, jak ekscytujące mogą być najwyższe poziomy rywalizacji w USA.

Poza sportem Stany pozwoliły mi odkryć siebie. Miałam czas, żeby rozwijać swoje zainteresowania, poznawać nowe miejsca i ludzi oraz lepiej zrozumieć, kim jestem poza siatkówką. To doświadczenie wzmocniło moją pewność siebie i samodzielność, nauczyło odpowiedzialności i otwartości na świat.

Patrząc wstecz, wiem, że wyjazd do USA był jedną z najlepszych decyzji w moim życiu. Rozwijałam się sportowo i edukacyjnie, poznawałam ludzi i miejsca, których w Polsce nigdy bym nie doświadczyła. To przygoda, która raz w życiu może się przydarzyć i która naprawdę otwiera oczy na nowe możliwości. Dla każdego młodego sportowca, który marzy o połączeniu nauki i sportu na najwyższym poziomie, mogę powiedzieć jedno – warto spróbować!

Bartek Sławiński - BYU

Decyzja o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych była dla mnie przede wszystkim sposobem na połączenie dwóch rzeczy, z których nie chciałem rezygnować, czyli edukacji i sportu. Po ukończeniu liceum wielu młodych zawodników staje przed trudnym wyborem. Z jednej strony chcą rozwijać swoją karierę sportową na wysokim poziomie, z drugiej jednak nie chcą rezygnować z edukacji i stabilnej przyszłości zawodowej. Studia w USA okazały się idealnym rozwiązaniem, które pozwoliło mi pogodzić oba te światy.

Jednym z najważniejszych elementów całego procesu było wsparcie agencji Playsportusa, która pomogła mi przejść przez wszystkie formalności oraz nawiązać kontakt z trenerami uczelni. Dla młodej osoby, która ma 18–19 lat i po raz pierwszy wyjeżdża za granicę, proces aplikacyjny może wydawać się skomplikowany i stresujący. Właśnie dlatego pomoc w wyborze odpowiedniej uczelni oraz przeprowadzenie przez wszystkie etapy rekrutacji jest niezwykle ważne. Dzięki temu można znaleźć miejsce, które najlepiej odpowiada zarówno sportowo, jak i edukacyjnie.

Moje pierwsze doświadczenia w Stanach Zjednoczonych były bardzo intensywne i rozwijające. Wyjeżdżając, czułem się jeszcze jak młody chłopak, który dopiero zaczyna swoją drogę. Wracając po kilku latach, miałem już zupełnie inne spojrzenie na świat i dużo większą pewność siebie. Studia i sport w USA uczą samodzielności, odpowiedzialności oraz radzenia sobie w nowych sytuacjach. To doświadczenie, które w ogromnym stopniu kształtuje charakter.

Jeżeli chodzi o sport, poziom organizacji na uczelni był imponujący. Na uczelni wszystko było przygotowane tak, aby zawodnik mógł skupić się na treningu i rywalizacji. Profesjonalna infrastruktura, dostęp do sprzętu, opieka sztabu szkoleniowego czy organizacja wyjazdów na mecze sprawiały, że warunki były na bardzo wysokim poziomie; często porównywalnym, a nawet lepszym niż w niektórych profesjonalnych klubach.

Równie ważną częścią tego doświadczenia była edukacja. Studiowałem kierunek związany z globalnym zarządzaniem łańcuchem dostaw (Global Supply Chain Management) w szkole biznesowej. Zajęcia były bardzo praktyczne i prowadzone często przez osoby z doświadczeniem w dużych firmach. Studenci pracowali nad realnymi projektami, uczyli się negocjacji oraz analizowali rzeczywiste procesy biznesowe. Dzięki temu zdobyta wiedza była bezpośrednio powiązana z przyszłą karierą zawodową.

Ogromnym atutem studiów w USA są również możliwości rozwoju i kontaktu z ludźmi z różnych środowisk. Uczestniczyłem w targach pracy, spotkaniach z liderami biznesu oraz wydarzeniach networkingowych. Takie doświadczenia pokazują młodym sportowcom, jak wiele możliwości mogą mieć po zakończeniu kariery sportowej.

Nie można też zapomnieć o aspekcie społecznym i kulturowym. Studiowanie w Stanach to nie tylko sport i nauka, ale również poznawanie nowych ludzi, podróże i odkrywanie nowych miejsc. W trakcie studiów miałem okazję odwiedzić wiele stanów, zobaczyć Nowy Jork czy Kalifornię, a także odwiedzić niesamowite miejsca przyrodnicze, takie jak Zion National Park.

Patrząc z perspektywy czasu, wyjazd do USA był jedną z najlepszych decyzji w moim życiu. To doświadczenie nie tylko rozwinęło mnie jako sportowca, ale przede wszystkim jako człowieka. Dla młodych zawodników, którzy chcą rozwijać swoją karierę sportową i jednocześnie zdobyć wartościowe wykształcenie, studia w Stanach Zjednoczonych mogą być wyjątkową szansą na przyszłość, a agencja taka jak Playsportusa na pewno bardzo pomaga w podjęciu pierwszych i tym samym najważniejszych kroków.

Magda Stambrowska - St. John's New York/FIU - MIAMI

Kiedy dziś patrzę na swoją drogę w USA, wiem, że była to najlepsza przygoda mojego życia. To właśnie wyjazd do Stanów pozwolił mi rozwinąć się nie tylko jako siatkarka, ale też jako człowiek. Dał mi odwagę, samodzielność, nowe możliwości i sprawił, że dziś czuję się tutaj jak w domu.

Pomysł na wyjazd do USA pojawił się po mistrzostwach świata U20 w Belgii. Po meczu z reprezentacją Stanów Zjednoczonych rozmawiałam z jedną z amerykańskich zawodniczek, która powiedziała mi, że powinnam spróbować swoich sił na uniwersytecie w USA. W tamtym momencie wydawało mi się to jeszcze dość nierealne i nie wierzyłam, że naprawdę mogłabym tam trafić. Po powrocie do domu powiedziałam rodzicom, że wyjeżdżam do Stanów. Na początku myśleli, że żartuję, ale szybko zorientowali się, że mówię całkowicie poważnie.

Największą motywacją do podjęcia tej decyzji była dla mnie chęć poznania nowego kraju, ludzi i kultury, ale też możliwość dalszego rozwoju sportowego. Marzyłam o spełnieniu swojego American Dream i wykorzystaniu szansy, która mogła całkowicie zmienić moje życie.

O PlaysportUSA dowiedziałam się od mojej przyjaciółki Wiktorii, która również współpracowała z tą agencją i miała bardzo dobre doświadczenia. Los chciał, że później znalazłyśmy się nawet w tej samej drużynie w USA. To właśnie jej pozytywna opinia sprawiła, że postanowiłam zaufać agencji. Cały proces przebiegł bardzo sprawnie i profesjonalnie. Już w pierwszym tygodniu po podpisaniu umowy zaczęłam otrzymywać pierwsze oferty z wielu uczelni. Na każdym etapie mogłam liczyć na wsparcie przy kontakcie z uczelniami, organizacji wszystkich formalności i podejmowaniu decyzji, dlatego uważam, że była to bardzo dobra decyzja.

Mój pierwszy uniwersytet znajdował się w Nowym Jorku, więc zaraz po przylocie pojechałam na Times Square. Pamiętam, że byłam wtedy w ogromnym szoku i wszystko wydawało mi się jak z filmu. W tamtym momencie naprawdę uświadomiłam sobie, że moje marzenie o wyjeździe do USA właśnie się spełniło. Byłam bardzo podekscytowana i nie mogłam uwierzyć, że naprawdę tam jestem.

Najtrudniejsze w adaptacji do życia i sportu w collegu było dla mnie to, że wszystko odbywało się w bardzo szybkim tempie i trzeba było być cały czas gotowym na nowe sytuacje. Czasami plan dnia zmieniał się w ostatniej chwili, co wymagało ode mnie dużej elastyczności. Na początku musiałam się do tego przyzwyczaić i nauczyć działać w takim rytmie, ale z czasem stało się to dla mnie naturalne.

Od momentu wyjazdu do USA bardzo rozwinęłam się jako zawodniczka. Przede wszystkim zyskałam większą pewność siebie i zaczęłam grać bardziej odważnie. Z czasem stałam się też bardziej konsekwentna i spokojniejsza w kluczowych momentach meczów. Gra z zawodniczkami z całego świata sprawiła, że na boisku spotykałam się z różnymi językami i stylami komunikacji, co nauczyło mnie jeszcze lepszej współpracy i szybszego dostosowywania się do zespołu. Wiem, że gdybym nie zdecydowała się na ten wyjazd i została w Polsce, nigdy nie nauczyłabym się tych rzeczy w tak szybkim tempie.

Ten wyjazd wpłynął również ogromnie na mój rozwój osobisty. Nauczył mnie samodzielności w trudnych sytuacjach i podejmowania decyzji bez wsparcia z zewnątrz. Dzięki studiom zdobyłam wykształcenie w zakresie International Business i Marketingu, a przy okazji miałam możliwość podróżowania po Stanach Zjednoczonych i poznania wielu nowych miejsc. Dziś jestem dużo bardziej otwarta, odważna i gotowa na nowe wyzwania.

Miałam okazję mieszkać i grać w dwóch zupełnie różnych, ale niesamowitych miastach: Nowym Jorku i Miami. W Nowym Jorku najbardziej podobało mi się tempo życia i to, że praktycznie codziennie mogłam odkrywać coś nowego. To miasto dawało mi ogromną energię i motywację. Miami było z kolei jego totalnym przeciwieństwem. Pokochałam tam pogodę, plaże i spokojniejszy styl życia. Uwielbiałam spędzać czas nad oceanem, w otoczeniu palm i słońca. Jestem bardzo wdzięczna, że mogłam mieszkać w obu tych miejscach, ale jeśli miałabym wybrać jedno dla siebie, zdecydowanie byłaby to Floryda. To właśnie tam czuję się najszczęśliwsza.

Jednym z moich przełomowych siatkarskich momentów było zdobycie nagrody Freshman of the Week w całej konferencji już w pierwszym tygodniu grania w USA. Dało mi to ogromną pewność siebie i pokazało, że naprawdę pasuję do tego poziomu. Drugim takim momentem było otrzymanie nagrody Newcomer of the Year w Conference USA podczas gry w Miami. To wyróżnienie było dla mnie bardzo ważne i utwierdziło mnie w przekonaniu, że cała praca, którą wykonałam po wyjeździe do Stanów, przyniosła efekty.

Dziś zaczynam kolejny rozdział swojej historii w USA. Otrzymałam dwuletnią pozycję Graduate Assistant Coach w West Palm Beach, gdzie mogę rozwijać się w roli trenerki. Jednocześnie rozpoczynam studia magisterskie z Business Administration. W przyszłości bardzo chciałabym zostać trenerką uniwersytecką, dlatego cieszę się, że mogę zdobywać doświadczenie właśnie w tym kierunku. Ogromnie cieszę się też, że zostaję na Florydzie, bo naprawdę pokochałam to miejsce i czuję się tutaj jak w domu.

 

Na początku współpracy z PlaysportUSA nie spodziewałam się, że aż tak dobrze odnajdę się w USA i że zostanę tutaj na dłużej niż tylko na czas studiów. Ten wyjazd otworzył przede mną dużo więcej możliwości, niż kiedykolwiek zakładałam, i na pewno miał ogromny wpływ na to, gdzie jestem dzisiaj. Z perspektywy czasu wiem, że była to decyzja, która zmieniła moje życie.

Paulina Krześlak - Iowa State University

Pomysł wyjazdu do Stanów Zjednoczonych początkowo nie był mój. Pojawił się dzięki rozmowie z moim trenerem, który pokazał mi, jak wiele możliwości daje połączenie sportu i studiów w USA. To właśnie wtedy zaczęłam realnie myśleć o tej ścieżce jako o szansie na rozwój nie tylko sportowy, ale również edukacyjny i życiowy.

Pierwszy krok zrobiłam, kontaktując się z agencją Playsportusa. Bardzo szybko przekonałam się, jak duże znaczenie ma profesjonalne wsparcie w całym procesie rekrutacyjnym. Otrzymałam konkretne wskazówki, jak przygotować się do rozmów z trenerami, na co zwracać uwagę przy wyborze uczelni i jakie pytania zadawać. To dało mi ogromne poczucie pewności, szczególnie że na początku praktycznie nie mówiłam po angielsku. Mimo obaw związanych z moją pozycją na boisku, dostałam wiele bardzo dobrych ofert, również z uczelni pierwszej dywizji. Cały proces przebiegł szybko i sprawnie, a ja przez cały czas czułam, że mam wsparcie i mogę na kimś polegać.

Przed wyjazdem byłam osobą raczej nieśmiałą i zamkniętą. Najlepiej czułam się w swoim znanym środowisku, a wizja życia w innym kraju, z dala od rodziny i w obcym języku, była dla mnie dużym wyzwaniem. Początki nie były łatwe; bariera językowa i nowe otoczenie momentami mnie przytłaczały. Kluczowe okazało się jednak jedno: dać sobie czas. Zrozumiałam, że adaptacja to proces i nie wszystko musi przyjść od razu. Po około dwóch latach poczułam prawdziwy przełom. Zaczęłam swobodnie mówić po angielsku i czuć się komfortowo w każdej sytuacji.

Dziś mogę powiedzieć, że ten wyjazd całkowicie mnie zmienił. Stałam się osobą bardziej otwartą, pewną siebie i niezależną. Bez problemu nawiązuję nowe znajomości, potrafię odnaleźć się w różnych środowiskach i nie boję się wyzwań. Największą wartością, jaką wyniosłam z tej drogi, jest przekonanie, że poradzę sobie w każdym miejscu na świecie.

Życie i sport w Stanach Zjednoczonych wyglądały dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam – a nawet lepiej. Profesjonalna organizacja, świetne zaplecze sportowe, dbałość o zdrowie fizyczne i psychiczne oraz niesamowita atmosfera podczas meczów sprawiły, że każdy sezon był wyjątkowym doświadczeniem. Jednym z najbardziej pamiętnych momentów było zwycięstwo nad drużyną numer jeden w rankingu NCAA. Po tym meczu wydarzyło się coś, czego nigdy nie zapomnę: kibice zbiegli z trybun na boisko, zaczęli świętować razem z nami, śpiewać i stworzyli niesamowitą atmosferę. Emocje były ogromne, od radości, przez niedowierzanie, aż po łzy szczęścia, że udało nam się wygrać z tak silnym przeciwnikiem. To moment, który do dziś wywołuje u mnie ciarki. 

Patrząc z perspektywy czasu, wiem, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Ten wyjazd nauczył mnie odwagi, cierpliwości i wiary w siebie. Gdybym miała wybierać jeszcze raz, bez wahania poszłabym tą samą drogą

 

Sara Wagner - Siena University

Pomysł wyjazdu do Stanów Zjednoczonych pojawił się u mnie, gdy byłam w pierwszej klasie liceum. W tamtym czasie coraz więcej dziewczyn z Polski zaczynało wyjeżdżać do USA, aby łączyć grę w siatkówkę ze studiami na uczelniach amerykańskich. Pamiętam, że do naszej szkoły przyszła jedna z zawodniczek, która opowiadała o swoich doświadczeniach z gry w collegu; o treningach, studiach, podróżach i całym procesie rekrutacji. Jej historia bardzo mnie zainspirowała i wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że może to być również moja droga.

Kiedy podzieliłam się tym pomysłem z rodziną, od razu mnie wsparli. Zaczęliśmy szukać informacji i w ten sposób trafiliśmy do Kajetana i jego agencji Playsportusa. Od tego momentu rozpoczęła się moja droga do realizacji marzenia.

Proces rekrutacji może wydawać się skomplikowany, szczególnie dla młodego zawodnika i jego rodziny. Dlatego ogromnie ważne było dla mnie wsparcie kogoś, kto zna cały system od środka. Kajetan był z nami w stałym kontakcie i pomagał na każdym etapie. Pierwsze rozmowy z trenerami, przygotowywanie wiadomości i materiałów, kontakt z uczelnią, formalności związane z wyjazdem…zawsze mogłam liczyć na pomoc ze strony agencji. Dzięki temu czułam, że wszystko idzie po dobrej myśli i nie ma mowy o żadnych niedogodnościach. Czułam się bezpieczna o mój wyjazd do USA.

Moment przylotu do Stanów Zjednoczonych był dla mnie niezwykle emocjonujący. Z jednej strony byłam bardzo podekscytowana, bo zaczynał się nowy rozdział mojego życia, ale z drugiej strony czułam też ogromną niepewność. Wszystko było nowe: kraj, kultura, ludzie i codzienność na kampusie.Największym wyzwaniem na początku była dla mnie komunikacja w języku angielskim. Nagle musiałam używać go wszędzie: na zajęciach, podczas treningów, w stołówce czy w rozmowach z koleżankami z drużyny. Pierwsze tygodnie były bardzo intensywne i momentami męczące, ale z każdym dniem czułam, że robię coraz większe postępy.

Siatkówka akademicka w Stanach Zjednoczonych okazała się niesamowitym doświadczeniem. System treningowy jest bardzo intensywny. Spędza się wiele godzin na boisku, rozgrywa się dużo meczów w tygodniu, a jednocześnie trzeba dbać o wyniki w nauce i obowiązki studenckie. To środowisko pozwoliło mi rozwinąć się nie tylko jako zawodniczka, ale także jako osoba.

Wyjechałam do USA jako młoda dziewczyna, która była jednocześnie podekscytowana i trochę przestraszona tym, co ją czeka. Z czasem jednak stałam się jedną z liderek drużyny, kapitanem zespołu oraz jedną z jego czołowych zawodniczek. Ten wyjazd nauczył mnie samodzielności, odpowiedzialności i wiary we własne możliwości.

Pod względem osobistym był to jeden z najbardziej przełomowych okresów w moim życiu. Życie w nowym kraju, daleko od rodziny, pozwoliło mi bardzo dojrzeć, stać się bardziej pewną siebie i otwartą na świat. Poznałam wspaniałych ludzi z różnych części świata i zdobyłam doświadczenia, które na zawsze zostaną częścią mojego życia.

Dziś gram profesjonalnie w siatkówkę w Bratysławie na Słowacji i dalej rozwijam swoją sportową karierę. W przyszłości chciałabym również kontynuować edukację i rozpocząć studia magisterskie na zagranicznym uniwersytecie.

Patrząc z perspektywy czasu, wiem, że wyjazd do Stanów Zjednoczonych był jedną z najważniejszych decyzji w moim życiu. To doświadczenie dało mi nie tylko możliwość gry na wysokim poziomie, ale także ogromną pewność siebie, swobodę funkcjonowania w międzynarodowym środowisku i odwagę do podejmowania kolejnych wyzwań.

Jestem bardzo wdzięczna Kajetanowi i agencji Playsportusa za wsparcie oraz pomoc na początku tej drogi. To właśnie dzięki nim moje marzenie o grze i studiowaniu w USA mogło stać się rzeczywistością.

Patrycja Zielińska - Temple University